Ta strona wykorzystuje pliki Cookies do poprawnego działania.
gmina moszczenica info
REKLAMA
Hudzik GÓRA

W Anglii miało być strasznie, a jak jest w rzeczywistości?

  • Dodano: czwartek, 30 lipiec 2020 08:31
  • |
  • Autor: D.Markowicz
  • |
  • Odsłon: 821

Ostatnimi czasy w ogólnopolskich mediach dużo słyszało się jak to dramatycznie jest w Anglii w związku z koronawirusem. Osoby mieszkające i pracujące tam, na co dzień mówią coś zupełnie innego.

 

Udało nam się porozmawiać z pracownikiem szpitala St. Richard w Chichester, który nieco rozświetlił nam temat. Nasza rozmówczyni mieszka i pracuje w Anglii już 15 lat.

 

Moszczenica Info: Pracuje Pani w jednym z Angielskich szpitali, co to za szpital i w jakim mieście? Jaką funkcję pełni Pani w tym szpitalu?
Rozmówca: Pracuję w szpitalu St. Richard w mieście Chichester. Nie jestem pielęgniarką, ale jestem pracownikiem szpitala i tak naprawdę pracuję na różnych oddziałach. W zakres moich obowiązków wchodzi sprzątanie, praca na kuchni oraz sprawdzanie i dostarczanie sprzętu na poszczególne oddziały. W zależności, jakie godziny pracy mi pasują, to takie funkcję pełnię.

 

MI: Media donoszą, że sytuacja w Anglii jest tragiczna. Mówią, że jest mnóstwo zakażeń, brak wolnych łóżek i respiratorów. Jak to wygląda w rzeczywistości?
R: Sytuacja nie jest taka jak podają media. Kompletna bzdura. Najczęściej pracuję na oddziale, gdzie przyjmowani są pacjenci z tzw. pogotowia. Jest to miejsce bardzo szczególne, dlatego że przyjmowani pacjenci są tu diagnozowani i wysyłani na poszczególne oddziały. Największy wysyp wirusa, wtedy, kiedy w mediach głoszono, że ludzie mieli umierać na ulicach u nas w szpitalu wyglądał tak, że oddział, na którym głównie pracuje był przez 2 miesiące niemalże pusty.

 

MI: Jak w Anglii wyglądają restrykcje i czy takie są w ogóle wprowadzone?
R: Na początku tego zamieszania ludzie oglądając TV byli przerażeni i nie wychodzili z domów. Tak naprawdę wychodzili Ci, którzy musieli np. ”key workers”. Ja jadąc do pracy na 6 rano nie mijałam żadnego samochodu. Niemal każdy był przestraszony. Angielski rząd zaproponował ludziom tzw. work from home(Państwo płaciło 80%, a resztę ewentualnie pracodawca). Mówiono, żeby wychodzić na zakupy tylko jak czegoś naprawdę potrzebują. Jak ktoś miał objawy to nie mógł iść do pracy (osoba zakażona 7 dni, a osoba mieszkająca z zakażoną 14 dni). Nie wolno się było z nikim widywać.

 

MI: Czy zna Pani kogoś, kto zmarł na COVID-19? A może w swojej pracy miała Pani do czynienia z przypadkiem śmiertelnym z powodu COVID-19?
R: Oddział, na którym pracuję i o którym wspomniałam wcześniej od 1.5 miesiąca ponownie jest zapełniany pacjentami, ale żaden z nich nie ma koronawirusa. Każdy pacjent z innymi objawami. Przez kwarantannę bardzo często są przywożeni ludzi z problemami alkoholowymi i są to bardzo młodzi ludzie, którzy siedzą w domu, bo zostali bez pracy. Do lekarza ciężko się dostać, wizyty i recepty są on-line. To jest niepoważne i przez brak dostępu do lekarzy choroby i śmiertelność zaczną się za jakiś czas. Żadna pielęgniarka i żaden lekarz nie udzielą wywiadu jak to naprawdę wygląda, bo z tego, co wiem zabronili im. Wypowiadać mogą się tylko nieliczni i mają, co do tego wytyczne.

 

MI: Jak na dzień dzisiejszy wygląda sytuacja w Anglii?
R: Od minionego piątku są obowiązkowe maseczki w sklepach, pociągach, autobusach i innych miejscach publicznych. Większość maseczki nosi, jednak są tacy, którzy ich nie mają. Pracownicy szpitala maseczki muszą nosić cały czas. Puby, siłownie itp. Są otwarte.

 

MI: Czy media w Anglii wyolbrzymiają i straszą, podobnie jak w Polsce?
R: Tak, oczywiście. Śledząc różne grupy na fb można przeczytać, że niektórzy ze strachu od miesięcy nie wychodzą z domów. Ja swoich niektórych znajomych nie widziałam od marca.

 

MI: Pracuje Pani w szpitalu, zatem rozmawiała Pani z lekarzami?
R: Rozmawiałam z lekarzami i niektórzy sami nie rozumieją, co jest grane. Byli pacjenci, którzy mieli wszystkie objawy koronawirusa, robiono im testy kilkukrotnie i za każdym razem wychodził inny wynik. Jest to bardzo zastanawiające.

 

MI: Czy wy jako personel szpitala mieliście robione testy?
R: Tak, każdy z personelu szpitala był testowany. Najdziwniejsze jest to, że Ci, którzy nie mieli objawów otrzymali wynik pozytywny, a Ci z objawami otrzymywali wynik negatywny. Testowali nas też na przeciwciała i tu zaskoczenie, bo okazało się, że wiele osób z personelu je posiadało. Ja również byłam testowana i dwukrotnie wynik mojego testu był negatywny.

 

MI: Rozumie, że skoro wyniki ujemne to nie była Pani na kwarantannie?
R: Tak się składa, że byłam na kwarantannie przez 2 tygodnie. Mój partner, który pracuje w Urzędzie Miasta został odesłany do domu z powodu kaszlu. Po 7 dniach wrócił do pracy i nikt nie robił testu. Ja, jako osoba z nim mieszkająca musiałam odbyć 2 tygodniową kwarantannę.

 

MI: Bardzo dziękuję za rozmowę.
R: Również dziękuję i podkreślam, aby nie dać się medialnej nagonce.

 

Zupełnie odmienne zdanie od tego, co głoszą media mają też Ci, co pracują w różnych innych branżach.
„- Pracuję we fabryce, gdzie na jednej zmianie robi nas 80-ciu. Zmian jest 3, co daje nam 240 pracowników. Dziwne, że nikt się nie zaraził. Tylko tutaj jest trochę inne podejście i zastanawia nas skąd ta ilość testów, o której mówią w mediach. U nas jak ktoś ma objawy to odsyłają go na 7 dni do domu i w zasadzie to wszystko. Ktoś zasiał niepotrzebną panikę, a wirus jest jak każdy inny.” – mówi w rozmowie z nami 26 letni mężczyzna, który od 6 lat mieszka i pracuje w Anglii.

 

Rozmawialiśmy z wieloma osobami i każdy mówi w zasadzie to samo. Największy strach spowodowała medialna nagonka, a nie sam wirus. Zastanawiające jest też, że w kartach zgonu nie wpisuje się COVID-19. Jak czytamy na portalu Plus Medycyny: „COVID-19 nie został włączony do wykazu chorób zakaźnych, nie jest więc chorobą, o której mowa w art. 9 ust. 3 ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych.”.

 

A już wkrótce na naszym portalu pojawi się kolejna rozmowa, tym razem z młodym pielęgniarzem, który pracował na oddziale zakaźnym Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

Dodaj komentarz
1. Komentarze może dodawać każdy czytelnik portalu, posiadający lub nie posiadający zarejestrowanego konta.
2. Nie będą publikowane komentarze które zawierają słowa powszechnie używane za wulgarne i obraźliwe.
3. Osoba która poczuła się obrażona przez komentarz może wystąpić o udzielenie adresu IP w celu ustalenia tożsamości obrażającego.
4. Publikowane nie będą komentarze które są skrajnie rasistowskie, antysemickie, szowinistyczne.
5. Publikowanie nie będą komentarze które zawierają reklamy produktów lub usług.
6. Publikowane nie będą komentarze które zawierają uwagi skierowane do redaktorów i moderatorów Moszczenica Info - w tym celu prosimy o kontakt mailowy.
7. Dodając komentarz zgadzasz się na publikacje swojego adresu IP.


Pogoda

 

Logowanie

REKLAMA
Moszczenica Info
 
Na skróty
 
Image
Copyright © 2008-2018 Moszczenica Info.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kreacja: Agencja DM